Czas start!

Kuzyn znikł.... po prostu ulotnił się, zostawiając mnie samego z masą długów...

Postanowiłem wziąć się za siebie i nauczyć się czegoś według "poradników" które na tamten czas były jedyną biznesową wiedzą którą posiadałem.

Moim celem była praca z domu.
Po roku czasu cel został osiągnięty. Czułem się WIELKI, jakbym mógł góry przenosić.
Kolejnym celem było zostanie webmasterem.
Po roku czasu cel ten również został osiągnięty, ale już bez większej ekscytacji gdyż był to po prostu kolejny krok na mojej drodze.....


W tym momencie przerwę pisanie... może kiedyś tu wrócę.

Zmiana myślenia

Tak więc - zostałem partnerem firmy ACN, wtedy jeszcze nie wiedząc czym jest MLM byłem nawet dumny tym faktem. Rozpoczęło się jeżdżenie na przeróżne szkolenia, które oprócz wielu oszołomów, samozwańczych mentorów, faktycznie dały więcej wiary w siebie.

Oprócz tych szkoleń, dostałem od kuzyna serię lektur obowiązkowych, czyli kicze typu; sekret, potęga podświadomości i inne tego typu....

Po roku czasu dowiedziałem się, że całe moje pieniądze nie zostały zainwestowane, by kredyt sam się spłacał, a zostały przetrwonione na owe szkolenia. Było mi przykro, ale ze zmeinionym stylem myślenia nie poddałem się, walczyłem aż do tego dnia t.j 7 lat później.




Początek

Opiszę na tym blogu kilka ostatnich lat mojego życia, począwszy od pełnoletności, aż do momentu rezygnacji.

Inaczej sobie wyobrażałem wejście w dorosłe życie, niż to wyglądało w moim przypadku.
Kupa długów, kłopoty z prawem, brak oparcia... Świetnie, pomyślałem pełen wiary w swój talent - będzie więcej murów do przeskoczenia. Tak, też minęło siedem lat, mury urosły jeszcze większe, a ja..... ja już nie mam sił by się na nie wdrapywać.

Zacznę od początku.

W dorosłe życie wszedłem z pomocą kuzyna, który usilnie starał się udowodnić, że to co mam, to co mogę mieć zależy tylko odemnie. Z początku nie wierzyłem w to, aczkolwiek gdy szastał on kasą na lewo i prawo, wciąż tkwiąc w utwierdzeniu, że to wszystko zawdzięcza zmienieniu się na lepsze, postanowiłem przyjżeć się temu bliżej, a on postanowił zostać moim "mentorem", jeśli tak można to nazwać.

Zmiana sposobu myślenia, przyszła oczywiście z USA, bo przecież Polak by nic równie głupiego nie wymyślił. A zaczęło się to wciągnięciem w międzynarodowy biznes telekomunikacyjny (MLM) - ACN.
Kuzyn zaoferował ten "cudowny biznes bez możliwości straty", w którym rzekomo zarabiał grube tysiące. Jako, że licencja kosztowała ponad tysiąc złotych, wraz z tą propozycją dostałem kolejną propozycję wzięcia kredytu, z którego spłatą miałem nie mieć problemu, bo członek rodziny zaoferował pomoc w rozmnożeniu reszty gotówki, a brzmiało to tak " weź większy kredyt, a pomogę ci inwestować resztę i sam się spłaci".

Szczęśliwy, że mam taką dobrą rodzinę pobiegłem po kredyt (na lewe zaświadczenia od kuzyna), i kilka chwil później skokami, popędziłem do niego przekazać mu kilka tysięcy (na licencje ACN oraz reinwestyce).


Podziękowania

Serdeczne podziękowania dla każdego, kto przyczynił się do opóźnienia powstania tego blogu, głównie dla:
Tadka, Przemka oraz Patrycji.


Dziękuję wam, że pomagaliście mnie, choć nie zawsze zasługiwałem na pomoc.
Dziękuję wam, za to że mogłem uczestniczyć w waszych planach.
Dziękuję, że tyle ze mną wytrzymaliście:)

Przepraszam, że zawiodłem...